|
Luis Felipe Tovar
Zapytajcie brzydkich!
czerwiec 2005
"Jestem aktorem z powołania. Marzyłem o tym zawodzie od dziecka. To daje mi z jednej strony pewność siebie, z drugiej poczucie bezpieczeństwa. Granie jest moją pasją, dużo o tym rozmyślam i ze wszystkich sił staram się rozwijać jako aktor, a to pociąga za sobą także rozwój jako człowieka. Mojej pracy artystycznej podporządkowane jest moje życie, sytuacja rodzinna, marzenia" - mówił Luis Felipe Tovar. W tym samym wywiadzie w roku 2000 mówił o odpowiedzialności społecznej ciążącej na aktorze, o wewnętrznym nakazie nieodwracania się od polityki, o obowiązku przekazywania widzom idei, w które się wierzy. Wygląda na to, że Tovara wizja społecznej roli aktora bliska jest sposobowi, w jaki postrzegano aktorów w Polsce komunistycznej i tużpokomunistycznej... Z drugiej strony, jak zawsze sarkastyczny Luis Felipe stwierdził kilka tygodni temu: "Aktorstwo to tylko praca. Sława służy tylko do tego, by lepiej manipulować ludźmi".
Porusza się między skrajnościami. Przez mężczyzn uważany za wyjątkowo brzydkiego, znajduje rzesze wielbicielek, dla których jest atrakcyjny, męski, no ma w sobie to coś, co prawdziwy facet powinien mieć. Zatem, choć bąka pod nosem coś o swych "chudych nóżkach", na pytanie "jak to jest być brzydkim?" odpowiada: "zapytajcie brzydkich". Z jednej strony grywa w telenowelach, z drugiej - np. w filmie La virgen de la lujuria (2002), nagrodzonego czterominutową owacją na stojąco na festiwalu w Wenecji.
Urodzony 31 grudnia 1961 w Puebla Luis Felipe Tovar studiował w Meksyku w Escuela de Teatro de Bellas Artes, a później w hawańskiej Escuela Internacional de Cine y Televisión de San Antonio Los Bańos de Cuba. Zdobył trzy Ariele (meksykańskie Oscary) - za role w filmach Principio y fin (1993), Sin Remitente (1995) i El Callejón de los Milagros (1995). Zagrał też w telenowelach Si Dios me quita la vida (1996), Demasiado corazon (1998), Todo por amor (2000), Por ti (2002) i oczywiście Kiedy będziesz moją. Ma też na koncie epizod w filmie The Mexican z Bradem Pittem i Julią Roberts. Od czterech lat prowadzi własną szkołę aktorską El Set.
Po wielkim sukcesie serialu Los Sanchez (2004/2005) Luis Felipe znalazł się niewątpliwie w najlepszym momencie swej kariery. Los Sanchez to telenowela komediowa o meksykańskiej, nagle bogacącej się rodzinie, coś pośredniego między Tygrysami Europy a Bulionerami, ale - w przeciwieństwie do tego ostatniego - z ojcem rodziny równie wyrazistym jak Ferdynand Kiepski. Tyle że gejem... Jak mówi Tovar, "nigdy jeszcze problem homoseksualizmu w telewizji nie został pokazany tak głęboko i tak jawnie". Plotka głosi, iż Tovar przygotowując się do roli Tita Sancheza zatrudnił dwóch służących, by odgadywali jego życzenia. Być może dzięki temu zagrał tak przekonująco, a z trzech ojców wzbogaconej rodziny (bo serial jest remakiem argentyńskiego Los Roldan, powstała już też wersja kolumbijska Los Reyes) oceniany jest najwyżej. Zaczynając pracę nad telenowelą Luis Felipe cieszył się, iż po 25 latach pracy dostał wreszcie główną rolę w serialu i choć na chwilę zerwie ze stereotypem specjalisty od ról łajdaków. "Mam filozofię: robić, co jest do zrobienia. I choćby to był nawet epizodzik w telenoweli, też może być powodem do chwały. Moim zadaniem jest wypełniać oczekiwania producenta, nawet jeśli kiepsko płaci".
Od trzech lat Luis Felipe jest rozwiedziony i samotny ("pracuję po 14 godzin na dobę"), jego była żona wychowuje ich syna Tadea. Jakiś czas temu plotkowano dużo o romansie Tovara i Cynthii Klitbo, potem plotki ucichły. "Cóż, kocham ją, szanuję i podziwiam, ale ona ma swą pracę w USA, ja tutaj, nie mamy szans być razem. Oddalenie związkom nie służy, rozstaliśmy się".
Zapytany, którego z aktorów poprosiłby o autograf, odpowiedział: "Leonarda DiCaprio i Seana Penna". Film, który zmienił jego życie, to Olivier Twist.
| kliknij na zdjęcie, aby je powiększyć |
|
|