english cesky magyar russian romana polski
FAQ | napisz do nas | szukaj
 
Marta Julia
Meksykańska Marilyn Monroe

[więcej...]
Ambar Diaz
Ładna, nie seksowna

[więcej...]


wybierz gwiazdę:

czerwiec 2001

Zakochałam się w telenowelach
Z Emmą Rabbe rozmawiają Katarzyna Kotala i Krystyna Kosicka

Zone Romantica: Widzowie Zone Romantica poznali właśnie bohaterów serialu Barwy miłości. Lubisz tę telenowelę?
Emma Rabbe: O tak! To typowa novela rosa - serial o wielkiej miłości i namiętności, ze skomplikowanym wątkiem miłosnym, wieloma przeszkodami, które muszą pokonać kochankowie, z rodzinnymi tajemnicami, które jak fatum prześladują bohaterów... Moja bohaterka, Ligia, jest rozpieszczoną, bogatą dziewczyną. Jej matka - tak naprawdę macocha, o czym Ligia nie wie- usiłuje odseparować ją od mężczyzny, którego Ligia kocha. A Ligia nie przywykła walczyć o to, czego chce. Po prostu to dostawała. Będzie się musiała nauczyć walczyć o swoją miłość. Na horyzoncie pojawi się zresztą rywalka...

R.: Czy na planie zdarzyło się coś zabawnego?
E.R.: Wszystko było zabawne! Pracowaliśmy, ale świetnie się przy tym bawiliśmy. Nawiązaliśmy nowe przyjaźnie, moi koledzy potrafili stworzyć wspaniałą atmosferę na planie. Oczywiście, czasem trzeba było spoważnieć. To jest wyczerpująca praca, w dodatku bardzo tęskniłam za moim synkiem i czasem byłam tam wściekła, smutna czy zwyczajnie zmęczona.

R.: No właśnie, jakie są relacje między aktorami na planie telenowel? Czy życie przejmuje telenowelowe scenariusze, ujawniają się wielkie pasje i namiętności?
E.R.: No cóż, przez te kilka miesięcy pracy - a jakkolwiek jest ona miła, to jednak naprawdę ciężka praca - jesteśmy skazani na swoje towarzystwo. Aktorzy, ekipa, wszyscy zostawiają gdzieś w domach swoich mężów i żony, dzieci, normalne życie. Widujemy bliskich raz na tydzień, w niedziele, w które nigdy nie ma zdjęć. Czasem wyrywają nas też z planu obowiązki promocyjne, na przykład występy w talk-showach.

R.: Którą ze swych telenowel lubisz najbardziej?
E.R.: Królową serc. To był serial trochę inny od pozostałych telenowel, w których grałam. Trochę bardziej realistyczny, bohaterowie mocniej stali na ziemi. Moja postać była dobrą kobietą, bardzo mi się podobała.

R.: Wolisz grać czarne charaktery czy, jak mówisz, dobre kobiety?
E.R.: To nie ma znaczenia; oba typy postaci są wyzwaniem, nad jednym i drugim musisz popracować i przy okazji nauczyć się czegoś nowego.

R.: Twoja kariera zaczęła się od konkursu Miss Wenezuela - znalazłaś się w finałowej piątce konkursu Miss World. Czy przystępując do konkursu myślałaś już o karierze aktorskiej? Podobno w Wenezueli przed uczestniczkami tych wyborów wszystkie drzwi stają nagle otworem?
E.R.: Nigdy nie marzyłam o telewizji, o aktorstwie - studiowałam medycynę! Ale po konkursie ktoś przyszedł do mnie i powiedział: spróbuj, jak ci się nie spodoba, nie musisz. Spróbowałam i spodobało mi się, więcej, ja się po prostu zakochałam w tej pracy. W telewizji, w światłach, w kamerach, w telenowelach, w tym szaleńczym rytmie przygotowań do roli, zdjęć. Oczywiście nic nie przyszło samo, musiałam ciężko pracować. Bo łatwo jest zostać gwiazdką, dużo trudniej utrzymać swą pozycję. Zaczynasz od małych rólek, gdzie masz ładnie wyglądać, w końcu jesteś miss, ale potem musisz się naprawdę dużo nauczyć, by móc zgrać coś więcej. To mi zajęło dwa lata, zanim dostałam propozycję głównej roli.

R.: Startowałaś do tytułu Miss Wenezuela, ale przecież urodziłaś się w Kanadzie.
E.R.: Mój ojciec jest Kanadyjczykiem. Kiedy miałam osiem miesięcy, moja matka powiedziała: dość tego, chcę mieszkać z moją matką w Wenezueli! Ja wracam, jedziesz ze mną? I tak wszyscy przyjechaliśmy do Wenezueli. Mojej mamie było w Kanadzie okropnie zimno!

R.: Pracowałaś jako modelka w Europie, we Włoszech, we Francji, wiemy, że wystąpiłaś m.in. w reklamówce Renault. Czy zauważyłaś jakąś różnicę między Europejkami, a kobietami w Ameryce Południowej?
E.R.: To prawda, jesteście inne. Chłodniejsze. My naprawdę jesteśmy bardziej gorące! Kobiety w Europie wydawały mi się poważniejsze i trochę jakby zmęczone. Może to kwestia rodziny, wychowania - narzuconego sposobu zachowania.

R.: Wracając do telenowel - który z twoich filmowych partnerów był najbliższy twojemu ideałowi mężczyzny?
E.R.: Zdecydowanie mój partner z telenoweli Belissima - Daniel Alvarado. Został moim mężem!

R.: Więc jaki jest twój ideał mężczyzny?
E.R. Daniel jest romantyczny, robi mnóstwo takich drobnych rzeczy, które podtrzymują miłość. Nawet dla mnie gotuje. Kocha moją rodzinę. Jest spokojny, trudno się z nim pokłócić. I jest bardzo odpowiedzialnym człowiekiem.

R.: Pamiętasz, jak ci się oświadczył?
E.R.: Powiedziałam: nie! Po roku znów mnie zapytał, czy zostanę jego żoną, a ja znów powiedziałam: nie! Nie jestem tak romantyczną osobą, jak on, nie zakochuję się tak łatwo. Pracowałam w telewizji, studiowałam aktorstwo, musiałam poczuć się pewniej co do mojej kariery, realizacji moich marzeń. Ale Daniel był uparty i w końcu powiedziałam: tak!

R.: Czy kupił ci z tej okazji bukiet ze stu róż?
E.R.: Nie! (śmiech)

R.: Lubicie pracować razem czy wolicie nie mieszać życia prywatnego z zawodowym?
E.R.: Nakręciliśmy razem Bellissimę i Niebezpieczną. Teraz jesteśmy rodziną, ale rzadko tak naprawdę widujemy się w domu, więc być może wspólna praca byłaby dobrą metodą, by spędzać więcej czasu razem. Bardzo życzliwie podchodzimy nawzajem do naszej pracy, pomagamy sobie, jak możemy.

R.: Wygląda na to, że jesteś po prostu szczęśliwą kobietą!
E.R.: Tak, jestem. Mam wspaniałą rodzinę - mój syn Daniel Alejandro ma trzy lata, a teraz jestem w piątym miesiącu ciąży. Lubię być mamą, uwielbiam bawić się z moim chłopcem i już się cieszę na nowe zabawy z maluchem.

R.: Gratulujemy! Wiesz już, czy to będzie chłopiec, czy dziewczynka? Wybraliście imię?
E.R.: To także chłopiec! Będzie miał na imię Diego Jose. Będę jedyną kobietą w rodzinie!

R.: Słyszałyśmy, że znany świetnie naszym widzom Aroldo Betancourt (Kaina, Imperium kobiet, Barwy miłości) I jest ojcem chrzestnym twojego pierwszego syna. Jakim człowiekiem jest Aroldo?
E.R.: To bardzo zabawny facet i dobry przyjaciel. Jest jak Daniel, mój mąż, ale nie jest tak spokojny. Ma tysiące szalonych pomysłów, nie można się przy nim nudzić. Uwielbia imprezy i kobiety. I wciąż jest do wzięcia! Jest moim najbliższym przyjacielem w światku telenoweli - razem z Elisabeth Morales (Cała ty). Choć przyjaźnimy się też z Caridad Canelon (Barwy miłości, Imperium kobiet), Mayrą Alejandrą (Barwy miłości), Elbą Escobar (Imperium kobiet).

kliknij na zdjęcie
R.: Czy to prawda, że będąc modelką zaczęłaś ćwiczyć jogę? Wciąż to robisz? Co jeszcze robisz w wolnym czasie?
E.R.: Oczywiście, że ćwiczę jogę. Joga mnie odpręża, świetnie działa na mój mózg, moją duszę i oczywiście na ciało - zwłaszcza gdy jestem zmęczona. Poza tym dużo czytam, właściwie wszystko, co mi wpadnie w ręce. Ostatnio zachwycił mnie Paulo Coelho.

R.: Jakie są twoje plany?
E.R.: Zagram w kolejnej telenoweli. Przy pierwszym dziecku wróciłam do pracy, gdy Daniel Alejandro miał dwa miesiące - zostawiłam go pod opieką mojej mamy. Przy drugim synu będzie podobnie.

R.: Nie wybierasz się znów do Europy?
E.R.: Z przyjemnością! Zawsze chętnie poznam nowe kraje, nowych ludzi , nowe kultury. Jeśli tylko mnie zaprosicie, przyjadę!

R.: Dziękujemy za rozmowę.

 

czwartek
29 lipca 2010


  Droga do sławy


Premiere

  Bezwstydnice


  Zemsta, moja miłość


  Cztery małżeństwa
  i życie



Inne seriale

 Ojciec Coraje

 Kobieta Judasz

 Szmaciana lalka

 Niewolnica Isaura

 To jest życie