|
czerwiec 2002
Przyjechały tu ściągnięte dobrymi kontraktami aktorskimi i zwabione kosmopolityczną sławą Buenos Aires. Miały zostać krótko, zostały dużo dłużej - z miłości. Nie do boskiego Buenos, ale do mężczyzny... Argentyńczycy - sami o sobie mówiący "synowie pampy" - uważają się za najprzystojniejszych Latynosów (prawdopoodbnie właśnie z powodu tak niewielkiej domieszki krwi indiańskiej - ponad 90 procent społeczeństwa Argentyny to Biali). Tę serię zaczęła Meksykanka, a kontynuuowały ją divy telenoweli z Wenezueli, Kolumbii, Peru...
Jedna z argetyńskich gazet (skąd czerpiemy informacje do tego tekstu) uważa, że Wenezuela jest od Argentyny dużo bardziej romantycznym krajem. Przyznaje, że Wenezuelki są najpiękniejszymi kobietami na świecie, zyskują sławę, pieniądze, fanów, mają w swoim kraju przyjaciół, możliwości pracy, a nawet pięknę krajobrazy za oknem. Dlaczego więc przyjeżdzają do Argentyny, o której Argentynki mówią, że w tym kraju "jest wszystko z wyjątkiem facetów"? Może - zastanawia się redakcja - "widzą w naszych mężczyznach coś, czego my nie potrafimy dostrzec? Ale, u licha, co to może być!?" (tak, tak, to kobieta pisała ten tekst...) No dobrze, nie narażajmy się dłużej wielbicielkom takich męskich typów jak Facundo Arana, Diego Ramos, Gabriel Corrado....
|