|
Roberto Messuti
Poeta o mocnej szczęce
luty 2004
Mężczyzna o mocnej szczęce, spod znaku Koziorożca. Urodził się 10 stycznia ukrywanego roku w Caracas, jako Roberto Jesús García Messuti. Zdobył licencjat z nauk społecznych, a dalej studiował ekonomię - ale już równolegle z aktorstwem. Debiutował w roku 1996 w telewizji RCTV w serialu Gorzkie dziedzictwo. Zaraz potem przeszedł do Venevision, gdzie zagrał w Destino de mujer, a później również w Barwach miłości, Prawo do miłości, Mambo y Canela (2003), Enganada (2003). W styczniu 2004 po siedmiu latach wrócił do RCTV. Gra szlachetnego lekarza w serialu Qué buena se puso Lola!.
Druga twarz Roberta to rola gospodarza wenezuelskiej wersji programów reality show Survivor - Robinson: La Gran Aventura. Było to pierwsze reality show wyprodukowane w Wenezueli. Udział Roberta został dostrzeżony i nagrodzony tytułem Mejor Conductor Revelación del Ańo (2002), czyli prezenterskiego "objawienia" roku. "Prowadzenie programów dało mi pewność siebie, której przedtem mi brakowało. Dało mi też taki rodzaj satysfakcji, na jaki w zawodzie nie ma miejsca" - mówi Roberto. Od tamtej pory łączy aktorstwo z prowadzeniem programów.
A od lutego prowadzi w radiowym programie El universo del espectáculo kącik poświęcony historii telenoweli i telewizji w Wenezueli...
Miał osiem lat, gdy zaczął pisać wiersze, dziś jest już autorem dwóch wydanych tomików. Jego ulubiony autor to Khalid Jibran, największy poeta libański. Życiowe credo Messutiego brzmi: Jeśli w coś mocno wierzysz, zdobędziesz to. Nienawidzi zazdrości, ceni szczerość. Podziwia Anthony'ego Hopkinsa, Elbę Escobar i Michelle Pfeifer. Jego ulubiony kolor to niebieski, kuchnia - włoska i chińska, a sposób spędzania czasu - na siłowni i na plaży. Kibicuje baseballowi i piłce nożnej, tę ostatnią trenował przez dziewięć lat. Dziś także grywa w reprezentacjach artystów w baseballu i piłce nożnej. W swym ciele najbardziej nie podobają mu się stopy. Weekendowe poranki przeznacza na odsypianie życia towarzyskiego. W życiu obawia się najbardziej, że kiedyś poczuje się nim zmęczony.
Zapytany o największe szaleństwo, jakie zdarzyło mu się popełnić, opowiada: "Miałem 19 lat, bawiliśmy się z grupą przyjaciół i ich dziewczynami. Jeden z kumpli był strasznie bogaty i zaprosił nas wszystkich, byśmy przenocowali w Sheratonie. Oczywiście okazało się potem, że wcale nie miał pieniędzy i skończyliśmy nocując w samochodach na hotelowym parkingu. Rano przyszedł cieć i nieźle nas stamtąd pogonił!"
Marzy o prawdziwej miłości (jednak żadna kobieta nie może się równać z jego mamą, która, jak mówi Roberto, "pozostaje moim największym autorytetem; to dlatego, że moi rodzice rozwiedli się, gdy miałem 14 lat i mama zastępowała mi ich oboje dzień po dniu"). Swe pozostałe życzenia określa jako proste: "W sumie to banalne: zdrowie, pieniądze, miłość (salud, dinero y amor)".
Niektóre zdjęcia pochodzą ze strony www.rctv.net
|