|
Sergio Mayer
Śpiewak boysbandu
maj 2005
W serialu Tak jak w kinie oglądamy go zawsze (no, prawie zawsze...) zapiętego pod samą szyję. Jest w tym coś perwersyjnego, skoro o Sergiu Mayerze ostatnio pisze się i mówi w Meksyku głównie w kontekście męskiego striptizu, jaki uprawia wraz z kolegami w show Solo para mujeres. Próbkę jego umiejętności w tym zakresie też zresztą mieliśmy okazję zobaczyć w barze Vas...
Sergio skończył właśnie lat 39 (urodził się 21 maja 1966; jest więc Bliźniakiem) i znalazł się w kryzysowym momencie swej kariery. Oskarżany o współodpowiedzialność za śmierć Edgara Ponce w wypadku na motocyklu na początku maja, parę miesięcy temu musiał się tłumaczyć prasie z plotek pomawiających go o handlowanie drogimi, acz nieskutecznymi preparatami wspomagającymi odchudzanie ("to środek od dawna stosowany w Europie, ja go tylko u nas zarejestrowałem pod własną marką"). Jeszcze wcześniej wystawił swą popularność na próbę, dając się zamknąć w programie Big Brother VIP. Na drugiej szali jest jednak ogromna sympatia opinii społecznej dla "samotnego ojca", jakim się stał, gdy jego była partnerka Barbara Mori zostawiła mu ich siedmioletniego syna i wyjechała kręcić film w Chile. Niezłe recenzje, jakie aktor zebrał wcieliwszy się w musicalu "Aventurera" w rolę kobiety. No i miłość rzesz fanek, dla których Segrio Mayer jest po prostu superprzystojniakiem...
Zaczynał karierę w roku 1982 od występów w musicalu Chevere Internacional, z którym przez cztery lata objechał obie Ameryki. Potem studiował w Meksyku (zarządzanie), pracując jednocześnie na wybiegu i pozując do zdjęć reklamowych. Był już przełom lat 80. i 90., szczyty popularności osiągały właśnie boysbandy. Ameryka Łacińska miała swój jeden ulubiony: Menudo, z młodziutkim (jak wszyscy członkowie) późniejszym gwiazdorem Rickym Martinem. To od Menudo zaczęła się epoka "idolos juveniles". Stworzony w roku 1977 przez Portorykańczyka Ricana Diaza według ściśle przemyślanych zasad (niezobowiązująco ładne buzie, brak osobowości, dzięki czemu łatwo zastąpić jednego członka zespołu innym, stroje podkreślające wymyślony typ każdego członka zespołu, lekka, przyjemna i aktualnie modna muzyka - macie rację, to był też przepis na Spice Girls) Menudo osiągnął tak wielką popularność, że stał się pierwszym zespołem latynoamerykańskim, który wdarł się na światowe listy przebojów z anglojęzycznymi wersjami swych przebojów.
W Meksyku tworzeniem podobnych zespołów zajął się Luis de Llano Macedo, producent m.in. telenowel. Jego pierwszym sukcesem był zespół Timbiriche (tak, to tu debiutowały Paulina Rubio i Thalia), który startował jako zespół 10-13-latków w roku 1982. Ósemkę (szóstkę składu podstawowego plus dwóch "rezerwowych") poddawano solidnej obróbce (nauka śpiewu, tańca itd.) przez okrągły rok przed debiutem. Sukces był olbrzymi. Potem przyszła kolej na zespół Garibaldi. Jego członkiem został Sergio Mayer. Podobne zespoły powstają do dziś - w Wenezueli wciąż "grasuje" sekstet Uff (zespół stworzony w roku 1998), w Meksyku - grupa OV7.
Oczywiście, sukces sceniczny dyskontowano w innych mediach. Timbiriche zagrali w dwóch filmach (w tym w opowiastce bożonarodzeniowej), Garibaldi zaś w Dónde quedó la bolita (1993), wakacyjnej komedii o podróży zespołu do kurortu Ixtapa.
Prawdziwą zaś kurą znoszącą złote jaja była żeńska meksykańsa grupa Flans, powstała w roku 1985. Utworzono ją z trzech dziewczyn prowadzących początkowo program dla starszych dzieci. Nagrały kilka płyt i zdobyły wielką popularność m.in. dzięki oryginalnym strojom. Wszystkie nastolatki chciały ubierać się jak one, więc im to umożliwiono, sprzedając ubrania pod marką Códice Flans.
Wielu dawnych członków Timbiriche czy Garibaldiego kontynuuje (lub tylko próbowało to zrobić) kariery solowe. Do dziś muszą walczyć z odium "produktu marketingowego" i stawać na głowie, by udowodnić, że jednak coś potrafią...
Sergio Mayer dość szybko postanowił udowodnić, że umie nie tylko śpiewać i tańczyć, ale i grać. Jeszcze w latach 80., tak jak inni członkowie Timbiriche i Garibaldiego, zagrał drobne role w telenowelach produkowanych przez Llano Macedę dla Televisy, m.in. Papa soltero. Prowadził też programy telewizyjne.
Pierwszą poważniejszą rolę w telenoweli dostał w roku 1996, już po kursach aktorskich. Była to Confidente de Secundaria. Związał się z Aztecą, gdzie zaczął być szefem artystycznym programów i producentem, a także współtworzył CEFAC (szkołę aktorską przy tej telewizji). Wystąpił w telenowelach: Me muero por ti (1999), Tak jak w kinie, teraz gra w La Madrastra, zagrał w dwóch filmach pełnometrażowych: Búsqueda implacable (1998) i Desnudos (2004). Pojawił się też w jednym z odcinków serialu To jest życie.
A jakie jest życie Sergia? Cielesne. Swoje ciało lubi pokazywać, lubi o nim mówić. Podobno stracił dziewictwo w wieku lat 13. Najważniejsze kobiety w swoim życiu znajduje w pracy. Ożenił się z koleżanką z Garibaldiego, Luisą Fernandą, która jednak porzuciła go dla Alexisa Ayali (Grzesznica), późniejszego męża Karli Alvarez (Perła) i narzeczonego Itati Cantoral. Po rozpadzie małżeństwa Sergio związał się z Barbarą Mori, po tym związku pozostał mu syn. Sergio Mayer Mori urodził się 7 lutego 1998, ważył 3,4 kg i jako "jednomiesięczniak" debiutował w telenoweli. Była to Perla. Potem pojawił się w finale telenoweli Azul Tequila, w filmie Inspiracion towarzyszył swej mamie, a w Me muero por ti grał dziecko Barbary i Christiana Meiera. Teraz opiekuje się nim ojciec, gdyż Barbara gra zagranicą. Meksykańska prasa nie może jej wybaczyć, że okazała się tak "wyrodna", Mayer zaś zbiera punkty opowiadając dziennikarzom, jak wspólnie z synem spędzają czas. Towarzyszy im zresztą 12-letnia panienka ze swoją mamą, aktorką Fabiolą Campomanes, z którą Segio "dogadał się" podczas wspólnego pobytu w domu Wielkiego Brata. Nawiasem mówiąc, w Big Brotherze Sergio utrzymał się aż do finału, który niestety przegrał. Mimo iż snuł się po ekranie emablując swym nagim umięśnionym torsem...
"Nie palę, nie niedosypiam. Godzinę dziennie ćwiczę w siłowni, bo nie utrzymuję specjalnej diety. Mam płaski umięśniony brzuch dzięki genom" - twierdzi aktor. "Tak, jestem próżny. Lubię swoje ciało, lubię z nim eksperymentować, z ustami, z językiem. Podobają mi się kobiety ekstrawertyczne w łóżku, lubię koronki, jedwab, przezroczyste materiały. Seks jest dla mnie bardzo ważny, jestem przekonany, że jeśli nie ma między dwojgiem ludzi chemii, to nigdy nie stworzą udanego związku. Podobno dla mężczyzny życie zaczyna się po czterdziestce. Jestem o krok od tego wieku. Czuję się spełniony, szczęśliwy, obdarowany przez los, romantyczny, tolerancyjny. Umiem sam sobie przebaczyć swoje błędy i wyciągnąć z nich wnioski. Jestem gotów na wszystko, nawet na rozebraną sesję dla magazynu dla pań. Każdy ma swoją cenę, ja także. Sztuka polega na tym, by określić ją na właściwym poziomie".
| kliknij na zdjęcie, aby je powiększyć |
|
|