|
Alejandro de la Madrid
Uśmiech z dołkiem
kwiecień 2005
"Luna powinna być z Rodrigiem, nie z Mauricio! Rodrigo jest taki przystojny!" - piszą fanki serialu Dziedzictwo Luny na naszym Forum Tak, chyba ładna buzia sprawiła, że Alejandro de la Madrid został zauważony i zachęcony do całkowitej zmiany planów życiowych. Myślał o studiowaniu administracji i zarządzania, jednak kolega, który szedł na casting do roli w teatrze namówił go, by mu towarzyszył. I tak, z marszu, dostał się na scenę. Teatr go wciągnął, zaczął grać więcej, poszedł na kurs gry, śpiewu i tańca. "Nigdy nie myślałem, że będę grać w telewizji, bo jej nawet specjalnie lubię. Nie oglądałem w ogóle telenowel, nigdy by mi do głowy nie przyszło, że będę telenowelowym amantem" - twierdzi Alejandro. Do tej pory godzi teatr z telenowelami, ale co będzie dalej, po sukcesie Dziedzictwa Luny? W dodatku po telenoweli, dzięki której dostrzeżono go jako aktora, a nie tylko ładną buzię i niezłe ciało?
Urodził się 23 marca 1977 roku w mieście Meksyk. W serialach debiutował w Televisie, w Sonadoras (1999), potem zagrał w Locura de Amor, Małej księżniczce, Przyjaciółkach i rywalkach (2002). Po Dziedzictwie Luny dostał jedną z głównych ról w peruwiańskim serialu Tormenta de pasiones - wciela się tu w bliźniaków, którzy nie wiedzą o swoim istnieniu. Oczywiście identyfikuje się z tym, który "ma lepszy charakter, on jest po prostu bardziej do mnie podobny". Już stał się w Peru tak popularny, że "dziewczyny, głównie 15-17-letnie zatrzymują mnie na ulicy i proszą o autografy. To bardzo miłe". Na planie Alejandro zaprzyjaźnił się z Gonzalem Revoredo (Polowanie na milionera) i Vanessą Terkes. Zaś plotkarze coraz jawniej łączą jego nazwisko z nazwiskiem Alejandry Lazcano. Tak, znana nam jako blondynka Sofia z Tak jak w kinie jest tu ciemnowłosą ukochaną jednego z bliźniaków. "Na okrągło gramy razem, mnóstwo czasu spędzamy ze sobą, te plotki mnie więc nie zaskoczyły. Wyobraź sobie, że jesteś sam w obcym kraju - to naturalne, że ciągnie mnie do Alejandry, w końcu też jest Meksykanką. Ale łączy nas tylko przyjaźń" - tłumaczy de la Madrid. A Alejandra pytana, co czuje całując się na planie z tym aktorem, odpowiada pokrętnie: "podchodzę do tego profesjonalnie, to tylko zadanie aktorskie. Oczywiście, jeśli całujesz się z kimś, kogo lubisz, to coś tam czujesz... ale nie chcę przez to powiedzieć, że wychodzę wtedy z roli!" Hm...
Tak, sam Alejandro też jest zadowolony ze swojego wyglądu. "Czuję się dobrze w swoim ciele. Nie mam obsesji na jego punkcie, nie staram się nic poprawiać. Jest dobrze jak jest" -mówi Alejandro, ale zastrzega, że nie rozebrałby się na potrzeby film: "O nie, jestem bardzo wstydliwy!". Czy jest coś, co ludziom wyraźnie częściej podoba się w jego wyglądzie? "Zawsze mówią, że podoba im się mój uśmiech. I dołek w policzku, który robi się, kiedy się śmieję. Dlatego śmieję się przez cały dzień". Ma 186 cm wzrostu, waży 76 kg, nie uprawia żadnego sportu. Pali. Lubi kuchnię japońską, czas wolny spędza czytając. Jego ulubiony pisarz to Gabriel Garcia Marquez, film - Milczenie owiec, aktor - Robert de Niro, aktorka - Meryl Streep, reżyser - Krzysztof Kieślowski, serial - Przyjaciele, muzyka - "New Age i te klimaty", wokalista - Michael Bolton, płyta - pierwszy krążek Timbriche. Gdyby nie musiał pracować, zamieszkałby na plaży.
A jak Alejandro wspomina plan Dziedzictwa Luny? To był jego pierwszy angaż zagranicą - 10 miesięcy pracy. Zostawił w domu swoje trzy psy (Agathę, Calio i Eco - aktor mówi o nich "moje dzieci") i postarał się "obmieszkać" jak najszybciej swoje wynajęte mieszkanie w Bogocie. Zaczął od obstawienia domu kwiatami. "Cała trójka głównych bohaterów - Gaby Espino, Christian Meier i ja - byliśmy spoza Kolumbii i każde z nas pochodziło z innego kraju. To było trudne na początku, ale i fascynujące. Kolumbijczycy przyjęli nas ciepło, jeśli mówimy o 'ludzkiej' stronie naszego pobytu, i niezwykle profesjonalnie, gdy chodzi o sprawy zawodowe. Praca przy telenoweli w Kolumbii to prawdziwa przyjemność, byłem pełen podziwu, jak dobrze wszystko tam jest zorganizowane. Ekipa techniczna, charakteryzatorki, garderobiane, ci wszyscy ludzie, którzy mogą niezwykle ułatwić lub utrudnić pracę aktorów, są bardzo fachowi" - mówi Alejandro. Był też zachwycony Christianem Meierem. "Jest niewiarygodny. To bardzo zabawny facet!".
| kliknij na zdjęcie, aby je powiększyć |
|
niektóre zdjęcia pochodzą ze strony gabrielblanco.cc
|