|
Astrid Carolina Herrera
Mężczyzna jest jak miś
grudzień 2006
Astrid Carolina Herrera zdradziła widzom Zone Romantica swoje sekrety. Oto co powiedziała:
Rodzina i ja
Jestem czwarta z sześciorga rodzeństwa. Pochodzę z licznej rodziny, co w ostatnich czasach nie jest zbyt częste. Jak mówi piosenka, urodziłam się w samej stolicy. Zawsze lubiłam śpiewać i występować na imprezach rodzinnych. Przygotowywaliśmy przedstawienia, naśladowaliśmy, podkładaliśmy głosy, recytowaliśmy. Tak więc, po części, jest to cecha rodzinna.
Kiedy się urodziłam, mojemu ojcu bardzo podobało się imię Astrid, tak nazywała się księżniczka belgijska. Przeczytał też, że Astrid to nazwa gwiazdy. Carolina, ponieważ w tamtym czasie modne były lalki o tym imieniu i moja starsza siostra poprosiła rodziców, by właśnie tak mnie nazwali.
W wielu sprawach jestem bardzo dorosła, poważna, zaangażowana i zdyscyplinowana, jednak zdarza mi się, że zachowuję się jak dziecko, rozpieszczona córeczka mamusi, to także część mnie. Taka już umrę. Ci, którzy mnie kochają, muszą mnie taką zaakceptować.
Jestem bardzo wrażliwa. Można to uważać za słabość i wadę, jednak z punktu widzenia mojego zawodu to zaleta. Gdybym nie była wrażliwa, nie dałabym swoim postaciom cech, jakie powinny posiadać.
Świat należy do tych najzdolniejszych, którzy chcą go podbić. Mężczyzna czy kobieta, jeśli ma ochotę, niech próbuje.
Osoby, które starają się zawsze być uśmiechnięte, pozostaną dobrymi ludźmi. Moim zdaniem uśmiech i radość w oczach, najbardziej oddają urodę człowieka.
Ze słodyczy uwielbiam czekoladę i lody, które jem codziennie. Piję dużo wody, unikam słońca jak tylko mogę, nie palę i nie piję alkoholu. Zawsze zmywam makijaż przed snem.
Małżeństwo i miłość
Nie miałam zbyt wielu stałych partnerów, ale otacza mnie wielu przyjaciół, z którymi można wyjść, zjeść kolację, potańczyć. Dzięki Bogu, dane mi było przeżyć miłość.
Uważam, że przeżywam teraz swój moment. Tak więc Astrid jest z Astrid.
Byłam mężatką, jestem rozwiedziona. Wiele osób mówi mi, że wszyscy moi partnerzy są brzydcy, na co ja odpowiadam: mężczyzna jest jak miś, im brzydszy tym ładniejszy. Dla mnie nie ma znaczenia, czy jest wysoki, niski, gruby, czy chudy. Ważne, by partner był dla mnie wsparciem, takim samym jak ja będę dla niego. Mogę mieć dzieci, choć jak dotąd tak się nie zdarzyło.
Kariera
Niektórzy patrzą na mnie jak na Miss Świata - aktorkę, albo aktorkę, która również była Miss Świata. Odkrył mnie Osmel Sousa, szef konkursu Miss Venezuela. Byłam królową Akademii Wojskowej. Poznaliśmy się podczas jednej z uroczystości. Wtedy zaproponował mi, bym startowała w wyborach Miss Venezuela. Kiedy zdobyłam ten tytuł, reprezentowałam kraj w wyborach Miss Świata. Wszystko nabierało prędkości i biegło swoim torem. Nie mogłam tego zmienić. Zadzwoniono do mnie z Radio Television Caracas i dano aktorską szansę. Powiedziałam wtedy, że nie znam się na tym, nigdy nie brałam lekcji ani nie grałam. Jednak uspokojono mnie i obiecano nauczycielkę. Była nią pani Amalia Perez Díaz, niech spoczywa w pokoju. Zaczynałam od bardzo ładnej postaci, która nazywała się Estefania Bertucci. Nazywano ją królewną, bo była to bogata dziewczyna, która zakochuje się w biednym poecie i dla miłości zostawia wszystko. W telewizji Marte pracowałam przy bardzo ciekawych projektach, na przykład grałam główną rolę w serialu La Loba Herida (Ranna wilczyca). To historia dziewczyny, która chce pomścić brata. Przebiera się za mężczyznę, ale jednocześnie poznaje miłość swojego życia. Wtedy wymyśla nową postać - Cyganki.
Po trzech latach w telewizji Marte przeszłam do Venevision i zagrałam w telenoweli Ocalona, która odniosła spory międzynarodowy sukces. Kolejnym moim serialem w Venevision byli Kochankowie. Później pojechałam pracować do Stanów Zjednoczonych, do Miami i występowałam w Secreto de Amor. A następnie, znów w Wenezueli, w Kobiecie Judaszu. Za tę rolę otrzymałam w Meksyku międzynarodową nagrodę dla najlepszej aktorki - Quetzal Internacional.
W Wenezueli rozpisano konkurs: kto jest Kobietą Judaszem. Była to jedna z najbardziej strzeżonych tajemnic stacji. Musieliśmy podpisać dokument o zachowaniu tajemnicy. Nie wolno nam było zdradzić treści finałowego odcinka. Pewnego dnia podszedł do mnie producent z żółtą kopertą w ręku i powiedział: 'nie możesz zdradzić, tego co powiem'. Zapytałam: 'co to za tajemnica?' 'Ty jesteś Kobietą Judaszem'.
Przyjeżdżałam do stacji i zamykałam się w swojej garderobie. Nie chciałam, by ktoś mnie rozśmieszał i dekoncentrował, grałam smutną postać. Reżyser mówił, żebym w jakiś tam sposób nie składała rąk, ale nie słuchałam go. Uważałam, że mojej postaci brakowało chwilami kobiecości, była dość męska.
Moja bohaterka żyła w mroku. W tamtym czasie też tak żyłam. Akurat wtedy chorował, a później zmarł mój brat. Ze względów osobistych był to dla mnie ciężki okres, sytuacja w Wenezueli również była wtedy dość skomplikowana.
Każda postać, którą przyszło mi grać, odpowiadała jakiemuś momentowi w moim życiu. Pojawiłam się w telenoweli Engañada produkcji Venevision. Zagrałam tam ciekawą postać, dość złożoną. Myślę, że widzowie nie spodziewali mojego zmysłowego oblicza. To była bardzo seksowna postać, wybujała, śmiała, ale jednocześnie okrutna. Na pewno zwróciłam nią uwagę. Zaczęłam brać odpowiedzialność za własną zmysłowość. Z jednej strony Astrid - dziewczyna grzeczna, romantyczna i słodka, ale też kobieta pełna namiętności, które jest gotowa przeżyć.
Wszystkim Widzom oglądającym telenowele w kanale Zone Romantica przesyłam uściski i ucałowania!
| kliknij na zdjęcie, aby je powiększyć |
|
|