|
Viviana Gibelli
Kobieta, która wie, czego chce
czerwiec 2004
Plotkowano o jej romansie z Guillermo Perezem, wcześniej była związana z Luisem Jose Santanderem i Jeanem Carlo Simancasem. Niezły zestaw, prawda? Nigdy nie wyszła za mąż i ze śmiechem stwierdza: "pozostaję najczęściej przywoływanym przykładem kobiety wolnej". Patrząc na jej życiorys, można uznać, że nikt tak jak ona nie potrafił zaplanować sobie ścieżki kariery i zdobyć to, czego chce.
Córka Brazylijczyka i Kubanki, urodziła się 22 grudnia 1965 roku. Karierę zaczęła jako 22-latka, gdy reprezentowała stan Monagas w konkursie Miss Venezuela. Nie wygrała go, ale zauważyła ją telewizja. Viviana została współgospodynią talk show, potem programów dla dzieci. Zadebiutowała w sitcomie Que chicas!, a po nim w telenoweli Por Amarte Tanto (1993) u boku Simancasa. Później przyszły główne role w Kainie (tu, po kłótniach na planie, zakończył się jej trzyletni związek z Jeanem Carlo) i Imperium kobiet, po drodze rola w Grzechach miłości - i tak Viviana Gibelli stała się niekwestionowaną gwiazdą wenezuelskiego ekranu. Wydała też płytę. Wielką popularnością cieszył się jej, prowadzony przez dwa lata dzień w dzień, plotkarski talk show Viviana a la Medianoche, teraz widzowie w całej Ameryce Łacińskiej bawią się przy Guerra de los Sexos - "teleturnieju", w którym biorą udział gwiazdy. Zapytana, czy czuje się bardziej aktorką czy prezenterką, odparła: "Aktorką, prezenterką i piosenkarką. Zawsze chciałam być wszechstronna, móc pokazać wiele swoich twarzy". Mimo iż płyta Viviany nie była gigantycznym sukcesem i nie przyszły po niej następne, Viviana nie czuje się "sfrustrowaną piosenkarką". "Po prostu tuż po nagraniu płyty dostałam propozycję roli w Imperium kobiet i nie miałam czasu na rozwijanie się na tym polu". Viviana zresztą uważa, że nawet gdyby nie startowała w konkursie miss, tak czy owak trafiłaby do telewizji, "bo czuję, że tu jest moje życie". W kilku wywiadach przyznała się co prawda, że marzy o stworzeniu szczęśliwego, trwałego związku i dzieciach, najchętniej bliźniętach ("mam nawet dla nich imiona, Sebastian i Camila"). Na razie jednak ma tylko psa Brandoma, a los chce, by realizowała się w pracy.
A jest to praca nie tylko artystyczna. Viviana okazała się zdolnym przedsiębiorcą. Ma trzy patiserie Hojaldre Terraza w Caracas (plotkarze głoszą, iż ostatnio ten interes podupada), ma udziały w sieci gabinetów odchudzania i w firmie jej brata (co prawda właśnie z bratem i ojcem została jakiś czas temu oskarżona o oszustwa finansowe tamże, ale sprawa przycichła), stale też coś reklamuje - była już twarzą Gilette, Pantene, ubrań sportowych Diesla i loterii wyspy Margarita, a ostatnio nawet środka odchudzającego. I to mimo iż głośno przyznawała się do zabiegów liposukcji przed dwoma laty! "Lata praktyki w mediach nauczyły mnie pracować z ludźmi, negocjować, nigdy też nie narzekałam na brak kreatywności. Nie boję się też ryzykować" - wyjaśnia Gibelli swe sukcesy biznesowe. A artystyczne? Co jest tajemnicą tak długiego utrzymywania się na fali? "Bycie autentycznym i szczerym. Nikogo i niczego nie udaję, zresztą publiczność natychmiast by to wyczuwała. W tym co robisz musi być prawdziwa pasja" - odpowiada Viviana.
Fani Viviany jako aktorki z radością przyjęli w ubiegłym roku informację, iż zagrała w serialu Gata Salvaje (w końcu jej ostatnia rola w telenoweli to Pamela w Imperium kobiet!) Zadebiutowała też w filmie pełnometrażowym, w ekranizacji święcącej triumfy na scenach Ameryki Łacińskiej sztuki Bano de damas. W tym samym czasie rzuciła palenie, zaczęła regularnie ćwiczyć - słowem zadbała o swoje zdrowie. Jak twierdzi, nie jest niewolnicą swego ciała, ale... Z pewnością operacja strun głosowych zmusiła ją do zwracania na nie większej uwagi.
Zaś jeśli chodzi o duszę, Viviana zaczęła się pasjonować kabałą...
| kliknij na zdjęcie, aby je powiększyć |
|
|