Chiquinquira Delgado: energia i perfekcjonizm
Pełne nazwisko?
María Chiquinquirá Delgado Díaz.
Przezwisko?
Chiqui.
Blondyni czy bruneci?
Bruneci.
Herosi czy łajdacy?
Herosi.
Bokserki czy kalesony?
Bokserki.
Całować czy być całowanym?
Całować się nawzajem!
Namiętnie?
Jestem namiętna, oddaję się z pasją wszystkiemu, co robię (śmiech).
Jak daleko posuwasz się na pierwszej randce?
Wow. Zależy. Zależy od wszystkiego (śmiech).
Miłość platoniczna?
Do tej pory żadnej - miałam szczęście... (śmiech)
Hobby?
Czytanie i słuchanie muzyki.
Jakiej muzyki słuchasz?
Każdej - merengue, salsa, poważnej, popu. Flamenco.
Tańczysz flamenco?
Trochę. Nie podejrzewasz mnie o to, że umiem tańczyć, co? (śmiech)
Śpiew czy taniec?
Taniec. Totalnie i absolutnie.
Nagość na ekranie?
Nie wiem. Nie myślałam o tym zbyt dużo.
Ale jest to możliwe?
Tak... W kinie bym chyba mogła się rozebrać...
Ulubiona postać, którą grałaś?
Bohaterka Calypso. To w ogóle moja ulubiona telenowela. Bardzo mi się podobała, bo przypominała mi moje dzieciństwo. Grałam tu rybaczkę, a mój dziadek był rybakiem i wychowałam się na wysepce rybaków. Cofnięcie w te czasy bardzo mi odpowiadało. Margarita la Grande nazywała się ta postać (Margarita Luisa - Dojrzałość).
Piwo czy mocne drinki?
Mocne drinki. Lubię słodkie likiery... Frangellico, amaretto, Bailey's... Wszystko, co tuczy. Śmieszne, nie?
Czym ci można zaimponować?
Zawsze podziwiałam ludzi, którzy dużo pracują, by spełnić swoje marzenia. Którzy nigdy się nie poddają. Wierzę, że jeśli naprawdę czegoś pragniesz, dostaniesz to.
Z czego jesteś dumna?
Z mojej córki.
Ile ma lat?
Osiem.
A ty?
Ja? 27.
Znak zapytania czy wykrzyknik?
Znak zapytania.
Nad czy pod?
Pośrodku.
Film, który ostatnio ci się podobał?
Życie jest piękne.
Gdzie witałaś rok 2000?
W Wenezueli, na plaży Los Roques
Miejsce, gdzie można iść w tango?
Nowy Jork.
Nocny Marek czy ranny ptaszek?
Nocny Marek, absolutnie! Nocami czytam. Noc zastępuje mi dzień. O czymkolwiek bym nie pomyślała, to noc zastępuje mi dzień.
I śpisz też w dzień?
(śmiech) No dobrze, pracuję. Ale w nocy żyję, wychodzę, czytam, myślę...
Coś, czego o tobie nikt nie wie?
Hm... Obżeram się fistaszkami. I popcornem.
(na podstawie wywiadu dla www.terra.com/iguana 2000)
Jest Lwem z ascendentem w Strzelcu - urodziła się 7 sierpnia 1972 roku w Maracaibo. Niezwykłe imię nadała jej matka w podzięce za urodzenie zdrowego dziecka (Chiquinquira to przydomek Matki Boskiej z Maracaibo). Przyjaciele nazywają ją Chiquis. Na ekran trafiła - jak wiele jej koleżanek - po zdobyciu tytułu Miss Venezuela. Potem była modelką, prowadziła też programy rozrywkowe. Zagrała kilka epizodów w filmach w kilku południowoamerykańskich krajach - odwrotnie niż większość aktorek na rynku, które zwykle debiutują w telenowelach. Rola Marii Lusiy jest pierwszą rolą Chiquis w telenoweli - od razu jest to rola głównej bohaterki.
Propozycja udziału w Calypso przyszła w chwili, gdy Chiquinquira rozwodziła się z mężem (również aktorem, Guillermo Dávila). "Potrzebowałam dużo pracy, by nie rozpamiętywać tego, co się stało. Wiedziałam, że rola w Calypso to szansa nauczenie się czegoś nowego, ale na próbnych zdjęciach nie mogłam się opędzić od myśli >co ja tu robię, przecież jestem prezenterką?!<" - mówi Chiquinquira. Role jednak dostała i dziś uważa, że praca nad tym filmem jest największym wydarzeniem w jej życiu - tak bardzo ją zmieniła, rozwinęła, poszerzyła jej możliwości wyboru życiowej drogi. Teraz Chiquis zamierza łączyć aktorstwo z prowadzeniem programów, co daje jej ogromną satysfakcję.
Za swą główną wadę uważa perfekcjonizm. Współpracownicy i przyjaciele twierdzą, że ma niespożytą energię - potrafi pracować nad kilkoma rzeczami jednocześnie, a każdą robi z tym samym zaangażowaniem. Podpisała kontrakt na rolę w komedii, do której zdjęcia kręcone będą nad Amazonką, w Caracas, na kilku wyspach. Na razie jednak nie wiadomo, kiedy projekt ten będzie zrealizowany, bo zapchany kalendarz Chiquis nie mieści tylu podróży...
grudzień 2000
|