|
Wciąż chcę się uczyć
Z Caridad Canelon w Caracas rozmawiała Justyna Zuń-Dalloul
grudzień 2002
R.: W ilu telenowelach w sumie pani zagrała?
C.C.: Dokładnie nie wiem, nie liczyłam! Jako główna bohaterka - myślę, że w 12, ale byłam w obsadzie chyba ponad 30. Zaczynałam bardzo młodo, jeszcze jako dziecko, wtedy też dużo grałam. Ludzie przyzwyczaili się do mojej obecności na ekranie i wydaje im się dziś, że jestem dużo starsza, niż jestem (śmiech). Mając trzy lata śpiewałam i występowałam w programie dziecięcym. Kiedy miałam osiem lat, szukano dziecka, które zagrałoby podwójną rolę, chłopca i dziewczynki. Sprawdzili mnie i spodobałam się. Tak zostałam aktorką. Jestem aktorką i piosenkarką jednocześnie, chociaż to drugie trochę zaniedbuję. Ale udało mi się wydać kilka płyt. Na ostatniej śpiewam bolera.
R.: A więc zawsze pani wiedziała, że chcesz występować?
C.C.: Już wieku ośmiu lat odkryłam, że właśnie to jest moją pasją i chcę to robić w życiu. Skupiłam się na tym, uczyłam od innych, wzorowałam na tych, którzy umieli więcej ode mnie. Chciałam się znaleźć wśród najlepszych aktorek w tym kraju. Nadal się uczę, zawsze tak będzie. Mogę powiedzieć, że jestem samoukiem. Nigdy nie byłam w żadnej szkole teatralnej, chociaż uważam, że jest to ważne. Kiedy człowiek ma talent, powinien go szlifować w szkole i uczyć właściwej techniki. To przede wszystkim. Moim pierwszy przewodnikiem był nieżyjący już aktor kubański Enrique Ensugueray. Naprawdę był wspaniały. Później uczyłam się od takich mistrzów jak Ewa Blanco czy Marina Maura... Ewa Moreno. To wielkie aktorki.
R.: Czy grała pani też w filmie albo w teatrze?
C.C.: Nigdy nie grałam w filmie kinowym. Wystąpiłam w filmie dla telewizji nakręconym na taśmie 16 mm i reżyserowanym przez kinowego twórcę. Natomiast sporo występowałam w teatrze. W sztukach José Ignacia Cabrujasa czy Garcii Lorki. Chętnie występowałabym częściej. Cabrujas to wenezuelski autor, pisał również dla telewizji, napisał na przykład scenariusze telenoweli Senora czy Różowa dama. Niedawno razem m.in. z Beatriz Valdes i Tanią Sarabią zagrałyśmy w feministycznej sztuce Monologi waginy. Nie wiem, czy znacie ją w Polsce? Nie znam polskiego kina, ale widziałam występy polskich grup teatralnych, które przyjeżdżały tutaj na międzynarodowy festiwal sztuk teatralnych. Byli wspaniali.
R.: Czy uważa pani, że jako aktorka osiągnęła już wszystko w swoim zawodzie?
C.C.: Nie. Tak jak mówiłam wcześniej, nadal się uczę. Uważam, że to wspaniały zawód, bo stwarza możliwości robienia równych rzeczy. Za każdym razem człowiek uczy się czegoś nowego i ciągle rozwija.
R.: Chciałaby pani wystąpić w czymś innym niż telenowela?
C.C.: Chętnie zagrałabym w musicalu, mówię o teatrze... a w telewizji z przyjemnością wystąpiłam w jakiejś komedii, chociaż obecnie kręcimy telenowelę, którą praktycznie można nazwać komedią. To Wojna kobiet. Moja bohaterka ma na imię Bienvenida i jest to kobieta życzliwa światu i bardzo mądra. To jej najważniejsza cecha. Można powiedzieć, że jest sumieniem pozostałych bohaterów telenoweli.
R.: Dziękujemy za rozmowę.
Aktorka z temperamentem
grudzień 2002
Caridad Angélica Canelon Zambrano urodziła się 16 maja 1955 roku w San Juan, jest Bykiem z ascendentem w Lwie. Jest jedyną artystką w swojej rodzinie (o włoskich korzeniach - z domu wyniosła znajomość włoskiego), ale była "cudownym dzieckiem" wenezuelskiej telewizji i sceny. Z czasem stała się jedną z najbardziej cenionych, wszechstronnych aktorek. Jak sama mówi, nagrała ponad 30 telenowel, a są wśród nich takie perełki jak Esmeralda (1972). W ciągu ostatniej dekady zagrała m.in. w Gorzkim dziedzictwie, Ilusiones, Cambio de Piel, Imperium kobiet, Cała ty, Wojnie kobiet, Barwach miłości, Las Gonzales... W tych wcześniejszych grała zwykle czarne charaktery. Za najważniejszą telenowelę w swym życiu uważa Senorę, gdzie zagrała u boku Maricarmen Renquiero (Pogarda) i Carlosa Maty - tam się najwięcej nauczyła, a jednocześnie rola ta była przełomem w jej karierze.
Prywatnie była żoną Roberta Lamarki (Troconis w Kochankach) Ma dziewięcioletnią córkę i drugie, dorosłe już dziecko. Przed rokiem głośno było o jej związku z Amerykaninem poznanym przez Internet. "To nieprawda, nie poznaliśmy się na żadnym czacie, tylko zwyczajnie na przyjęciu. Ale znajomość podtrzymywaliśmy rzeczywiście mailowo" - prostuje Caridad. Związek się rozpadł, dziś plotkuje się o romansie Caridad z młodszym od niej aktorem Jose Luisem Zuletą.
Zapytana o priorytety, wyznaje, iż najpierw jest kobietą i matką, a potem aktorką. Nie uważa się za kobietę z temperamentem, ale za aktorkę z temperamentem - na pewno tak. Jest wytrwała i łatwo się nie poddaje, jest bardzo romantyczna i trochę egocentryczna. Nie jest za to niewolnicą mody. Kiedy ma chandrę, ubiera się na czerwono - poprawa nastroju murowana! Biega na siłownię i dużo tańczy. Jaki jest sekret jej nienagannej cery? "Nigdy nie kładę się spać bez dokładnego zmycia makijażu!". Ideał mężczyzny? Mel Gibson, ale tylko w filmie Braveheart! Historyczną postacią, z którą chciałaby się spotkać, jest Jezus Chrystus - zapytałaby go o "brakujące lata": czy naprawdę był wtedy w Indiach?
| kliknij na zdjęcie, aby je powiększyć |
|

|