english cesky magyar russian romana polski
FAQ | napisz do nas | szukaj
 
Marta Julia
Meksykańska Marilyn Monroe

[więcej...]
Ambar Diaz
Ładna, nie seksowna

[więcej...]


wybierz gwiazdę:

grudzień 2001

Wszyscy jesteśmy gwiazdami

Z Adrianem Delgado w Caracas rozmawiała Justyna Zuń-Dalloul

TRAILER (860KB)
Adrian pozdrawia
nas po polsku!


galeria zdjęć

Zone Romantica: Widzowie Zone Romantica znają cię z serialu Szmaciana lalka. Kogo tam grasz?

Adrian Delgado: Gram tam postać Alejandra, Alejandra Montesinosa.

R.: Znamy już Alejandra, ale wciąż nie wiemy, jaki jest aktor, który go gra - Adrian Delgado. Opowiesz nam coś o sobie?

A.D.: Wydaje mi się, że jestem podobny do odgrywanej postaci. Tak jak Alejandro jestem bardzo romantyczny, uwielbiam swoją pracę i muzykę. Ważne są dla mnie wartości humanistyczne i rodzina. Uwielbiam też czytać książki. Taki jest Adrian Delgado.

R.: A co jest dla ciebie w życiu najważniejsze?

A.D.: Miłość. Może to być zarówno miłość do kobiety, jak i do pracy. Chodzi mi o pasję. Uważam, że to właśnie miłość sprawia, że ludzki świat się kręci. Jesteśmy tu wszyscy, dlatego, że kochamy to co robimy. Siedzimy i rozmawiamy, bo kochamy swoje zajęcie. To najważniejsze. Uwielbiamy telewizję.

R.: Czy jesteś obecnie z kimś związany?

A.D.: Nie, choć jeszcze niedawno byłem. Niestety, nadmiar pracy sprawił, że się od siebie oddaliliśmy i w tej chwili nie mam nikogo.

R.: Jak długo trwał twój związek?

A.D.: Długo. Kilka lat. Rozstaliśmy się trzy miesiące temu. Na szczęście nadal jesteśmy przyjaciółmi.

R.: Kim ona była?

A.D.: Nie pracuje w telewizji. Nie jest aktorką.

R.: Jaki typ kobiet najbardziej ci się podoba?

A.D.: Od dziś zamierzam dołączyć do listy Polki! Z tego, co widzę są bardzo piękne! A mówiąc serio, nie mam określonego typu. Wydaje mi się, że wszyscy szukamy w związkach tego samego: szczęścia, szczerości, czułości i troski. Uważam, że para ludzi powinna się uzupełniać.

R.: Sądzisz, że miłość potrafi przenosić góry?

A.D.: Tak.

R.: I byłbyś gotów poświęcić coś, co jest dla ciebie ważne dla miłości?

A.D.: Nie wiem. Życie nie postawiło mnie jeszcze przed takim wyborem. Musiałbym poważnie się zastanowić, czy to uczucie naprawdę jest warte wyrzeczenia. Poświęcenie oznacza przecież rezygnację z jednej miłości dla drugiej. Miłość nie powinna stawiać przed człowiekiem takich wymagań. Chociaż powiedziałem, że miłość jest dla mnie najważniejsza, nie sądzę, bym był w stanie zostawić dla jakiegoś związku swoją pracę. Musiałbym zwariować, by to zrobić!

R.: Widzę, że bycie aktorem jest dla ciebie bardzo ważne...

A.D.: Tak! Zaczynałem od telewizyjnych reklamówek. Byłem modelem. Potem prowadziłem program dla dzieci w lokalnej telewizji. Wtedy też stawiłem się na casting do telenoweli Todo corazon, zostałem wybrany i zagrałem! Od tamtego czasu minęło sześć lat i teraz nie wyobrażam sobie, bym mógł robić w życiu cokolwiek innego. Aktorstwo jest niezwykle wciągające. "Pożyczanie" ciała bohaterowi to wspaniała zabawa. Oczywiście aktorstwo ma też swoje wady, jest na przykład bardzo czasochłonne. Nie mam czasu dla rodziny, sportu, czy na spacery po plaży, które uwielbiam. Kiedyś nawet mieszkałem w domu nad samym morzem. W przyszłości chciałbym także spróbować reżyserii.

R.: W ilu telenowelach już grałeś?

A.D.: W czterech.

R.: Byłeś w szkole teatralnej?

A.D.: Brałem udział w uniwersyteckich kursach aktorskich. Uczestniczyłem w warsztatach przygotowanych przez reżysera pierwszej z telenowel, w których grałem. Byłem też na zajęciach prowadzonych przez Amerykankę z nowojorskiego Actor Studio. Cała reszta to nauka praktyczna, na planie. Aktorem trzeba się urodzić. Zresztą nie tylko aktorstwa uczyłem się w praktyce. Nie chodziłem na kursy języka angielskiego, nauczyłem się tego języka czytając książki z pomocą słownika. Potrafię się w nim porozumieć.

R.: Gratuluję! Poza pracą aktora studiujesz też na uniwersytecie...

A.D.: Ekonomię. Zacząłem studia kilka lat temu, ale przerwałem je, gdy zacząłem grać w telenowelach. Te dwie rzeczy nie dały się ze sobą pogodzić. Niedawno zdecydowałem się wrócić na uczelnię, został mi jeszcze tylko rok. Nie wyobrażam jednak sobie siebie w krawacie i w banku!

R.: Jak myślisz, w czym tkwi siła telenowel?

A.D.: To zależy. Szmaciana lalka jest romantyczna, a siłą telenoweli romantycznej jest miłość. Oczywiście musi też istnieć jakaś przeciwwaga, która zrodzi konflikt. W telenoweli jest ważna cała historia, którą się opowiada. Do tej pory zrobiono mnóstwo telenowel romantycznych, a to dlatego, że miłość jest wiecznie żywa. Rodzą się nowe pokolenia, a wraz z nimi nowi widzowie, których urzeka romantyczna miłość ukazywana w telenowelach.

R.: Czy to dlatego scenariusze wszystkich telenowel produkowanych w krajach Ameryki Południowej są do siebie podobne?

A.D.: To najczęstsza krytyka, z jaką spotyka się ten gatunek telewizyjny. Jednak moim zdaniem, jeśli miłość nie jest utopijna, ale realna, taka, jaka istnieje między kobietą a mężczyzną, to ten temat można powielać bez końca. Szmaciana lalka była już produkowana wiele lat temu. Nie widziałem tamtych wersji, podobnie jak widzowie, którzy oglądają mnie w wersji współczesnej. Zresztą telenowele nie muszą opowiadać tylko o miłości. Kiedyś grałem w telenoweli sensacyjnej. Zawsze jednak motorem napędzającym akcję jest romantyczna miłość.

R.: Bo ona jest najważniejsza dla każdego człowieka.

A.D.: Miłość w telenowelach jest często wzorem dla widzów. I dobrze, że tak jest. Powinniśmy zrozumieć, że taka miłość jest możliwa także w życiu. Wszyscy kogoś kochamy, ale czasami jesteśmy zbyt egoistyczni i uparci, by kochać naprawdę. Negujemy w sobie zdolność do miłości. Dlatego dobrze jest pooglądać telenowele i przekonać się, że istnieje prawdziwa miłość.

R.: Cierpiałeś kiedyś z miłości?

A.D.: Nie, nigdy.

R.: Zawsze byłeś szczęśliwie zakochany?

A.D.: Tak. Nie ma nic lepszego od szczęścia. Należę do tych, którzy budzą się codziennie i starają się być szczęśliwi. Dbam także o szczęście bliskich.

R.: Otrzymujesz wiele dowodów popularności. Rozdajesz autografy, jesteś rozpoznawalny na ulicy...

A.D.: Tak, jestem znany i dzięki Bogu widzowie mnie lubią. Wszystkie telenowele, w których grałem, miały dużą oglądalność i cieszyły się popularnością wśród różnych widzów. Oglądają je nie tylko nastolatki, ale także ich rodzice, dziadkowie i babcie. To sprawiło, że stałem się bardzo popularny.

R.: Czy grasz również w teatrze lub filmie?

A.D.: Nigdy nie grałem w filmie. W Wenezueli robi się bardzo mało filmów fabularnych. Praca przy telenoweli jest też często jedynym zajęciem, bo zajmuje mnóstwo czasu. Po zdjęciach jestem tak zmęczony, że nie mam ochoty grać w teatrze.

R.: Jak wygląda praca w telenoweli? Ile godzin dziennie pracujesz?

A.D.: Czasami spędzam na planie zdjęciowym 15 godzin dziennie. To nie znaczy, że przez ten cały czas pracuję. Czekając na ustawienie świateł i kamer, odpoczywam. Jestem jednak zajęty przez 15 godzin. Bywają także dni, kiedy pracuję tylko dwie godziny albo wcale. Czasami nagramy 15 scen w ciągu dnia, a czasami ani jednej.

R.: Co sprawia ci największą trudność?

A.D.: Trudno mi jest zaakceptować popularność. Popularność odbiera mi cechy ludzkie. Ludzie uważają, że ja nie myślę, nie czuję, że jestem ich własnością, że nie istnieję naprawdę. Na przykład siedzę w kawiarni i rozmawiam z kimś o moich problemach, a tu nagle podchodzi wielbicielka i muszę się uśmiechać. My aktorzy jesteśmy jak klauni. Musimy się uśmiechać, nawet wtedy, kiedy chce nam się płakać. Trudno jest zachować prywatność w tym zawodzie. Mnie na szczęście woda sodowa nie uderzyła do głowy. Bardzo szanuję swoją prywatność. Lubię swoją pracę dla niej samej, a nie dlatego, że czyni mnie popularnym. Doceniam jednak publiczność, bo to dzięki niej mam pracę. To wszystko jest trudne do pogodzenia. Trudno znaleźć granice między Adrianem - aktorem, a Adrianem - osobą prywatną. Ludzie nie pozwalają mi na takie rozgraniczenie. Poza tym popularność zabiera dużo czasu. Niewiele mam czasu dla rodziny czy na robienie tego, na co mam ochotę.

R.: Dlaczego większość scen w telenowelach wenezuelskich kręci się we wnętrzach, a nie w plenerze?

A.D.: My pracujemy trochę inaczej niż inne kraje, w których emituje się seriale, dopiero zakończeniu ich produkcji. U nas, po omówieniu i przeczytaniu scenariusza, od razu przystępuje się do robienia zdjęć. Emisję pierwszego odcinka zaczynamy w chwili, kiedy mamy dopiero pięć odcinków, a więc po miesiącu od rozpoczęcia zdjęć. Zdjęcia w plenerze nastręczają trudności, a te zaburzyłyby rytm pracy. O wiele łatwiej i szybciej robi się zdjęcia w studiu. Kręcenie 20 scen w studiu trwa o wiele krócej niż kręcenie 20 scen w plenerze. W plenerze mamy do czynienia z wieloma czynnikami niezależnymi od reżysera: światło, deszcz, hałas ulicy.

R.: Czy oprócz telenoweli chciałbyś robić coś jeszcze? Jakie są twoje plany na przyszłość?

A.D.: Chciałbym zagrać w filmie fabularnym, a także zostać reżyserem. Mam talent aktorski, ale czuję w sobie również predyspozycję do robienia filmów. Praca reżysera mnie fascynuje. Reżyser angażuje w swoją pracę całą swoją osobowość. Myślę, że w przyszłości będę reżyserem. Kiedy skończę ekonomię, podejmę studia na wydziale reżyserskim.

R.: Gdzie zamierzasz studiować?

A.D.: W Stanach Zjednoczonych albo na Kubie. Znam pewnego bardzo dobrego reżysera kubańskiego.

R.: Kto jest twoim ulubionym reżyserem?

A.D.: Jest ich wielu. Każdy wielki reżyser jest jedyny w swoim rodzaju. Na przykład Hitchcock, Kubrick, Spielberg. Wszyscy stworzyli wspaniałe dzieła. Chyba nie mam jednego ulubionego reżysera.

R.: Lubisz po prostu dobre kino.

A.D.: Tak, myślę, że wszyscy lubimy dobre kino. Lubię również dobrą muzykę.

R.: Czy czujesz się gwiazdą?

A.D.: Myślę, że wszyscy ludzie są gwiazdami. Każdy z nas ma w sobie światło, którym emanuje. Tak, czuję się gwiazdą, ale uważam, że ty też nią jesteś, podobnie jak pan dźwiękowiec. Poza tym wszyscy mamy gwiazdy, które czuwają nad nami.

R.: Bardzo dziękuję za rozmowę i w imieniu widzów kanału Zone Romantica życzę ci wszystkiego najlepszego!

A.D.: Ja również dziękuję. Chciałbym pozdrowić wszystkich widzów z wszystkich krajów, które oglądają Romantikę. Dziękuję wam za to, że doceniacie moją pracę. Mam nadzieję, że kiedyś was odwiedzę. Bądźcie gwiazdami!

kliknij na zdjęcie, aby je powiększyć   

08.06.2004 17:12
z okuarami jest ładny ale to nie to samo co bez

Ola

14.05.2004 17:58
Hmm nie jest idealnie ładny chociaż bez okularów wyglada zdecydownie lepiej nie no moze byc ale gra mi sie jego nie podoba gra jak łamaga...

:) Fanka Edwarda

03.05.2004 17:37
Może byc nie jest taki okropny .Fajnie graw w serialu Rebeka ale nie powinien zakochiwać sie odrazu w Pati.Tylko np. Caroliinie .Powinien iść do lekarza dlatego ,żeby mu ściagneli okulary i powinien ładniej się ubierac wtedy by zyskał duża popularność.

Wioletta ze Szczecina

29.03.2004 03:25
http://adolfo.cubas.webpark.pl Wszystko o Adolfie Cubasie!!!

.

06.03.2004 18:21
okropny i okropnie gra

magda


[więcej komentarzy...]

 

czwartek
9 września 2010


  Droga do sławy


Premiere

  Bezwstydnice


  Zemsta, moja miłość


  Cztery małżeństwa
  i życie



Inne seriale

 Ojciec Coraje

 Kobieta Judasz

 Szmaciana lalka

 Niewolnica Isaura

 To jest życie